Rozmiar czcionki: 

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Reklama
Start BHP Medycyna ratunkowa Uzależnienie to choroba mózgu - nowa definicja nałogów

Uzależnienie to choroba mózgu - nowa definicja nałogów

 

UzależnienienieUzależnienie nie ma nic wspólnego z siłą woli. Według najnowszej definicji amerykańskich specjalistów, jest to permanentna choroba mózgu wymagająca odpowiedniego leczenia, obojętnie czy chodzi o uzależnienie od alkoholu, leków lub hazardu - informuje AP.


Dr Michael M. Miller z American Society for Addiction Medicine twierdzi, że uzależnienie to nie tylko kwestia złego zachowania. Podkreśla, że jest to przewlekła choroba wymagającego długotrwałego leczenia, podobnie jak cukrzyca czy miażdżyca serca.

 

Według klasycznej definicji, uzależnienie jest nabytą silną potrzebą wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji. Określa się je także jako ryzykowne, "wymykające się spod kontroli" zachowanie.

Wikipedia podaje, że uzależnienie psychiczne objawia się wzrostem napędu związanego z poszukiwaniem środka uzależniającego, spadkiem tolerancji na jego działanie (obniżenie efektu przyjemności), osłabieniem woli, obsesją brania i natręctwami myślowymi, które nawracają nawet po wieloletniej abstynencji. Do tego dochodzi jeszcze samooszukiwanie się i fizyczne wyniszczenie.

W nowej definicji amerykańskich specjalistów podkreśla się, że uzależnienie jest zaburzeniem mózgu, co lepiej ma uzmysłowić zarówno rodzinom osób uzależnionych, jak i lekarzom rodzinnym dlaczego tak często zdarzają się nawroty tej choroby i niepowodzenia w leczeniu.

Wyjaśnienie natury uzależnień stało się możliwe dzięki postępom w badaniach mózgu w ostatnich dwóch dekadach. "Przede wszystkim trzeba uzmysłowić sobie, że jest to zaburzenie chroniczne, występujące nawet po zaprzestaniu leczenia" - podkreśla dr Nora Volkow, dyr. National Institute on Drug Abuse.

Co takiego dzieje się w mózgu osób uzależnionych? Specjaliści ogólnie określają, że dochodzi do zakłócenia powiązań między emocjami, myśleniem i zachowaniem.

Według dr Volkow wystarczy, że nastąpi zakłócenie funkcjonowania kory czołowej, gdyż splata się tam sfera emocjonalna i kognitywna. Ta część mózgu dojrzewa najpóźniej, co tłumaczy dlaczego tak niebezpieczne jest eksperymentowanie z używkami w okresie dorastania.

Niektóre osoby są genetycznie bardziej predysponowane do wpadania w nałogi. Ale uzależniają się też ludzie, którzy nie mają takich skłonności. Wystarczy, że często sięgają po używki lub eksperymentują z hazardem, gdy chcą się pozbyć stresów, z którymi sobie nie radzą.

"W obu przypadkach dochodzi do zaburzeń w układzie nagrody mózgu" - twierdzi dr Volkow. Następuje wtedy wzrost wydzielania neuroprzekaźnika mózgu dopaminy w odpowiedni na pewne sprawiające przyjemności zachowania, takie jak picie alkoholu, palenie papierosów czy zażywanie narkotyków.

Takie zachowanie stopniowo wbudowuje się w układ nagrody, w następstwie czego rozwija się uzależnienie. I staje się ono przymusem nawet wtedy, gdy nie sprawia już przyjemności.

Dr Miller przekonuje, że nie należy z tego wnioskować, że nic już nie można, by wyrwać się z tego błędnego koła. "Chory musi podjąć walką i się leczyć" - twierdzi amerykański specjalista.

Nie ma tylko pewności czy do uzależnień można zaliczyć niektóre zachowania, takie jak seksoholizm, nadmierne objadanie się i uprawianie gier hazardowych. W tej spawie nie ma zgodności nawet wśród specjalistów.

"Niezbędne są dalsze badania w tym zakresie" - przyznaje dr Miller.

Dr Volkow dodaje, że dzięki najnowszym badaniom mózgu opracowywane są nowe, bardziej skuteczne metody leczenia uzależnień. Zamiast blokowaniu uczucia zadowolenie czy ukojenia, jakie daje używka, jak próbowano to robić do tej pory, będzie można wzmacniać połączenia w mózgu pomagające w pozbyciu się nałogu.

Dr Miller dodaje, że dzięki tym połączeniom w mózgu niektóre osoby łatwiej i szybciej wychodzą z uzależnienia. Nowe leki lub terapie powinny pomóc także tym osobom, które nie mają takich predyspozycji.

PAP - Nauka w Polsce

zbw / tot/bsz

 

Źródło: PAP

 

Więcej artykułów:

Film promujący numer 112

Bądź na bieżąco: Zapisz się na newsletter!Subskrybuj RSS!znamibezpiecznie na facebooku!znamibezpiecznie na youtube!

Szkolenie e-learning

busyLoading...

Partnerzy

Czy wiesz, że...

Najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Peninsula College of Medicine & Dentistry (PCMD) w Wielkiej Brytanii wydają się popierać tezę, że kontrola ciśnienia tętniczego powinna być wykonywana na obu rękach.

Choć zgodnie z obowiązującymi wytycznymi ciśnienie powinno być mierzone na obu rękach, ankiety przeprowadzone wśród lekarzy ujawniły, że nie robią oni tego zbyt często. 
"Nasze wyniki wskazują, że różnica pomiędzy ciśnieniem skurczowym na prawej i lewej ręce wynosząca 10 mmHg może pomóc w identyfikacji pacjentów z grupy ryzyka, którzy wymagają dalszej oceny stanu naczyń krwionośnych" - powiedział dr Christopher Clark, prowadzący badania. Różnicę tę naukowcy wiążą z chorobami naczyń obwodowych. Przebiegają one zwykle bezobjawowo, ale mogą prowadzić do zwężenia lub niedrożności tętnic. Natomiast rozbieżność wynosząca 15 mmHg może świadczyć o ryzyku chorób naczyń mózgowych, a także o zwiększonym o 70 proc. ryzyku zgonu z powodu chorób układu krążenia. Nie jest przy tym istotne, na której ręce wartość ciśnienia jest wyższa. 

Źródło: Lancet 2012, doi:10.1016/S0140-6736(11)61710-8.

Akademia Pierwszej Pomocy szkolenia Częstochowa

Sklep apteczki instrukcja pierwszej pomocy

STaC obsługa BHP Częstochowa

Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego


Szkolenia z pierwszej pomocy  |   Obsługa i szkolenia BHP Częstochowa
kontakt