Rozmiar czcionki: 

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Reklama
Start BHP Medycyna ratunkowa Limity, cztery poziomy odpłatności i dopłaty ponad limit

Limity, cztery poziomy odpłatności i dopłaty ponad limit

 

ReceptaZałóżmy, że lekarze dogadają się z rządem, nie będą protestować, więc od nowego nie będziemy płacić 100 proc. za leki. To jednak nie rozwiązuje problemów Kowalskiego w związku z nową ustawą refundacyjną. Miała ona uszczelnić system refundacji leków i sprawić by były tańsze, ale nic na to nie wskazuje....

W poprzednim odcinku opisaliśmy, w jakiej sytuacji będzie Kowalski, jeśli lekarze nie odwołają protestu: dostanie receptę, ale z napisem "Lek refundowany. Do decyzji NFZ", co w praktyce oznacza pełną odpłatność za lek. Wierzymy jednak, w rozsądek rządzących i lekarzy. Załóżmy, że dogadają się i ten problem będzie rozwiązany. Co wtedy? Czy to już koniec jego kłopotów w zw. z ustawą refundacyjną?

Za leki bezpłatne trzeba będzie płacić

2 stycznia 2012 r. Jan Kowalski wstaje z łóżka, sięga po pilota i włącza telewizor. Wie już, że na opady śniegu nie ma co liczyć, wie, że w Sylwestra policja złapała rekordowa liczbę pijanych kierowców. I widzi Bartosza Arłukowicza, który jeszcze w kwietniu 2011 r. rwał włosy z głowy komentując reformę zdrowia Ewy Kopacz. (Kowalski oczywiście może nie pamiętać, że minister Arłukowicz, jeszcze jako członek klubu SLD, głosował przeciw ustawie refundacyjnej). Dziś przysięga, że zrobi wszystko, by ją kontynuować i zapewnia, że pacjenci na tym nie ucierpią.

Podbudowany Kowalski ubiera się i dziarsko rusza do lekarza na umówioną wizytę. Przypomnijmy, cierpi na cukrzycę. W gabinecie rozmowa jakich setki. Doktor Nowak patrzy w historię choroby, sprawdza jaką insulinę zapisywał poprzednim razem, wyciąga bloczek z receptami i uzupełnia.

W rubryce poziom odpłatności wpisuje: "bezpłatne". Kowalski wychodzi z uśmiechem i zmierza do apteki po drugiej stronie ulicy, w której wyjątkowo nie ma kolejki.

Podchodzi do okienka, daje receptę i nagle słyszy: - 49 złotych poproszę.

- Pani magister, jak to?! Przecież mam na recepcie napisane "bezpłatne"!

Farmaceutka odpowiada krótko: -Takie są reguły. Zgodnie z nową ustawą refundacyjną musi pan tyle płacić.

Kowalski jeszcze raz patrzy w rubrykę poziom odpłatności - no lekarz wyraźnie napisał "bezpłatne".

- To bezpłatne nie oznacza, że się za to nie płaci?! - Kowalski nie ufa aptekarce.

- Nic panu nie poradzę, że poziom odpłatności, to nie jest poziom zapłaty. Myśmy też byli zdziwieni, jak zobaczyliśmy te przepisy, ale tak jest zapisane w ustawie - wyjaśnia farmaceutka.

 

Limity, cztery poziomy odpłatności i dopłaty ponad limit

W aptece nie ma kolejki, Kowalski nie ustępuje tak łatwo: - Do tej pory płaciłem za insulinę niecałe 20 złotych. Po reformie miało być taniej. To jakim cudem każecie mi płacić 49 złotych?

Aptekarka wzdycha i wręcza mu artykuł: wszystkim którzy nie wierzą, że bezpłatne nie jest bezpłatne, wyjaśnia to ekspert rynku farmaceutycznego mec. Paulina Kieszkowska-Knapik:

- To wprowadzanie pacjentów w błąd. Dopiero po fachowej analizie okazuje się, co oznacza w nowej ustawie słowo "poziom odpłatności". I wcale nie chodzi tu o dbałość o kieszeń pacjenta ani o rzeczywistą odpłatność za lek. Wszystko działa według schematu:

poziom odpłatności do limitu refundacji + dopłata ponad limit refundacji = realna zapłata pacjenta

. Niestety dopiero zapłata pokazuje, ile z własnej kieszeni będzie musiał wyciągnąć pacjent. Już tłumaczę jak to działa:

Ministerstwo w nowym wykazie określi ceny leków oraz stworzy tzw. grupy limitowe. W grupie limitowej (lekarze i farmaceuci jeszcze ich nie znają) są leki, którymi leczy się na przykład daną chorobę.

Przykład: jedną z grup mogą być leki na astmę. Przypuśćmy, że w danej grupie limitowej są trzy takie leki. Najtańszy z nich kosztuje 100 zł, dwa pozostałe po 200 zł. Ministerstwo ustala limit finansowania leku na poziomie ceny tego za 100 zł. [z ustawy wynika, że limity finansowania będą ustalane na poziomie najtańszego leku]. Co to oznacza? Że państwo może dopłacić maksymalnie 100 zł, a czasami znacznie mniej (czyli tylko część 100 zł w zal. od jednego z czterech poziomów odpłatności: "bezpłatnie", "ryczałt" - obecnie wynosi 3,20 zł, "30% limitu" lub "50% limitu").

 

Wywód mecenas Kieszkowskiej-Knapik ilustruje poniższy rysunek:

Refundacja 1

Jeśli zaś pacjent ma receptę na inny, droższy lek z tej grupy, to będzie musiał sam zapłacić różnicę pomiędzy limitem, a ceną leku. Dodajmy, że tej dopłaty nie da się w żaden sposób obniżyć. Przed nową ustawą refundacyjną, apteki mogły regulować ceny leków, od 2012 roku, nie mają prawa tego robić - ceny leków będą sztywne.

 

Pomoże to zrozumieć ten rysunek

 

Refundacja 2

 

Zamiana na lek bezpłatny? Nie zawsze wchodzi w grę

Kowalskiemu szumi w głowie od tych informacji. A farmaceutka wyciąga spod lady ustawę refundacyjną i macha nią powtarzając: - Tu, tu jest to wszystko. Ja nic panu nie pomogę.

Ale próbuje wyjaśnić pacjentowi, jak to wygląda w jego przypadku. - Lekarz przepisał panu insulinę, która kosztuje 149,05 zł. Limit jest wyznaczony na poziomie leku za 100,49 zł. I rzeczywiście lek jest bezpłatny, ale tylko do tego poziomu. Reszta bezpłatnego leku już bezpłatna nie jest - klaruje aptekarka. - To co robimy? Płaci pan? - mówi. I na myśl o tym, że każdemu pacjentowi będzie to musiała tłumaczyć, że "bezpłatny" nie równa się "za darmo", szlag ją trafia.

Kowalski posmutniał, łapie się ostatniej deski ratunku: - To ja w takim razie poproszę ten tańszy lek, za który nie będą musiał nic dopłacać. Przecież może go pani zamienić, prawda?

- Mogłabym zamienić panu lek, ale tylko wtedy, gdyby ten tańszy miał taki sam skład, jak przepisany przez lekarza. Niestety w tym przypadku, to niemożliwe - odpowiada farmaceutka.

 

Kowalski to szczęściarz. Innym będzie gorzej

Kowalski wychodzi z receptą w garści. Pierwsza myśl: "Wrócę do lekarza i poproszę o zmianę recepty." . Druga: "Przecież na wizytę czeka się dwa miesiące, a zapas leków kończy mi się za kilka dni". Może iść prywatnie? Szybko kalkuluje jednak, że za wizytę zapłaci więcej niż za insulinę.

Wraca do apteki, płaci i robi w głowie szybki bilans: albo nie zapłaci w tym miesiącu rachunku za telefon albo znów będzie musiał oszczędzać na jedzeniu.

Aż trudno sobie wyobrazić, że są w Polsce pacjenci, którzy powiedzą, że Kowalski to wyjątkowy szczęściarz. Poczeka dwa miesiące na wizytę, pójdzie do lekarza i poprosi o receptę na inny lek. Jeśli Kowalski byłby na przykład po przeszczepie, nie mógłby liczyć ani na tańszy lek z tej samej grupy - bo nie można mu zmienić leku z dnia na dzień. A droższy lek jest tak drogi, że większości pacjentów nie będzie na niego stać.

Jak to możliwe? Ile będziemy musieli płacić od Nowego Roku za najpopularniejsze leki? Już jutro w kolejnym odcinku cyklu "Idzie Kowalski do lekarza..."

 

Źródło: Tok FM

 

Więcej artykułów:

Film promujący numer 112

Bądź na bieżąco: Zapisz się na newsletter!Subskrybuj RSS!znamibezpiecznie na facebooku!znamibezpiecznie na youtube!

Szkolenie e-learning

busyLoading...

Partnerzy

Czy wiesz, że...

Podstawą większości kremów nawilżających jest lanolina - wydzielina gruczołów łojowych owiec mimo, że jej skład do końca nie jest znany. Ostatnio udało się jednak wyprodukować lanolinę hipoalergiczną do pielęgnacji skóry suchej, która jest mniej szkodliwa.
 
Więcej …

Akademia Pierwszej Pomocy szkolenia Częstochowa

Sklep apteczki instrukcja pierwszej pomocy

STaC obsługa BHP Częstochowa

Europejska Karta Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego


Szkolenia z pierwszej pomocy  |   Obsługa i szkolenia BHP Częstochowa
kontakt